Unihokej stylem życia

Z Krzysztofem Rybackim - prezesem UKS BANKÓWKA ZIELONKA i trenerem seniorskiej drużyny mężczyzn rozmawiam o jego sukcesach oraz wyczynach zielonkowskiej kadry.


Sylwia Kowalska: Niedawno w Nowym Mieście nad Wartą zakończyło się zgrupowanie unihokejowej Kadry Narodowej Mężczyzn U19, w którym udział wzięło siedmiu zawodników UKS Bankówka Zielonka. Jak Pan, jako trener, podsumowałby sportowy rozwój naszych chłopców w trakcie tego wyjazdu?

Krzysztof Rybacki: Ostatnie Zgrupowanie Kadry do lat 19, o którym rozmawiamy było bardzo złożone. Odbyło się po dłuższej przerwie spowodowanej przez COVID-19, gdzie zawodnicy w całej Polsce nie mogli regularnie trenować. Zdecydowano, że na początku odbędzie się kilka testów aby sprawdzić kondycję fizyczną zawodników. Głównie skupiono się na wytrzymałości tlenowej. Z czystym sumieniem mogę powiedzieć że większość zawodników Zielonki pokazało się z bardzo dobrej strony, osiągając wyniki ponad przeciętne, co świadczy o tym, że ta przerwa nie wpłynęła na nich negatywnie.
Druga cześć była natomiast poświęcona taktyce, przedstawieniu i przećwiczeniu poszczególnych rozwiązań w grze obronnej i ofensywnej. I tu mogę powiedzieć, że nasi chłopcy bardzo mnie zaskoczyli (pozytywnie). Od pierwszych ćwiczeń stawiani byli na wzór pod względem ich inteligencji boiskowej względem rówieśników. Faktem jest, iż gra nie wyglądała zbyt składnie i płynnie, gdyż brakuje im rozegrania jeszcze na ten moment przygotowań, ale założenia mają opanowane. Podsumowując wyjazd na pewno można zaliczyć go do udanych dla tych chłopaków.

- Czy takie wyjazdy są dofinansowane ze środków zewnętrznych?
- To pytanie już nie jest do mnie, a raczej do władz Polskiego Związku Unihokeja. Chłopcy ponosili własne koszty, jak dojazd na Zgrupowanie i opłata wpisowa, ale czy przy organizacji korzystano z innych środków tego nie umiem powiedzieć.

- Co jest największą przeszkodą, a co może być szansą dla zawodników UKS Bankówka Zielonka?
- Hmm... Jeśli mówimy o przeszkodach odnośnie regularnej gry w Reprezentacji to sądzę, że jedynie ich podejście, mobilizacja, koncentracja i konsekwentność. Nie twierdzę, że brakuje im tych cech, ale łatwo popaść w monotonię. Jak również przy tej dyscyplinie sportu, gdzie trzeba pogodzić treningi, mecze i styl życia z obowiązkami codziennymi i życiem prywatnym, należy podejmować wiele ważnych decyzji jak i również wiele poświęceń. Natomiast mówiąc odnośnie szans, maja oni super zaplecze treningowe, bardzo dobrych trenerów w obu kategoriach, w których występują. Trzeba podkreślić, że kolejny sezon będą oni grać w Ekstralidze, jak również głównie w kategorii Juniora Starszego, gdzie mają dwóch bardzo dobrych trenerów i doświadczonych zawodników: Mateusza Antoniaka i Macieja Sieńko. Puentując wszystko zależy od ich samych, nastawienia, chęci i tego jak chcą żyć.

- Co uważa Pan za swój największy sukces w pracy trenera?
- Odnośnie moich prywatnych sukcesów, to nie zbyt często mam możliwość o tym rozmawiać i mówić. Jako zawodnik miałem postawę bardziej samolubną, narcystyczną i skupiającą się nad tym by dużo mówiono o mnie. Teraz natomiast, jako trener, nie lubię przypisywać sobie sukcesów, a bardziej oddać drużynie wszystko, bo to oni jako zawodnicy walczą, wylewają poty na treningach i meczach, a przede wszystkim dają serducho, poświęcenie i to im wszystko się należy. Ja wolę stać z boku i cieszyć się razem z nimi.

- Kto może dołączyć do Waszej zielonkowskiej kadry?
- Odnośnie wzmocnień na nowy sezon to na razie skupiam się na wychowankach. A czy ktoś dołączy... okienko transferowe jest otwarte do grudnia jeśli chodzi o transfery międzynarodowe. A odnośnie rodzimych zawodników z Polski to pewnie bliżej września mogą pojawić się jakieś propozycje zawodników, którzy w planach mogą mieć studia w Warszawskich uczelniach. Zobaczymy.

- A co Pana prywatnie motywuje do trenowania, do przewodzenia młodym adeptom unihokeja?
- Jako trener Drużyny Mężczyzn mam więcej styczności już z dojrzałymi zawodnikami. Choć mam sporą grupę chłopaków grającą w Juniorze Starszym. Co mnie prywatnie motywuje do trenowania innych zawodników? Myślę, że nie zmiennie miłość i pasja do tej dyscypliny. Grałem 18 lat jako bramkarz w Polsce i w zagranicznych klubach i po prostu Unihokej stał się moim stylem życia. I chyba nie wyobrażam sobie życia codziennego bez tego. A z drugiej strony, chciałbym coś zostawić po sobie, jakąś myśl szkoleniowa, może nawet tę moją pasję i miłość, choć ciężko jest zarazić młodzież, w obecnych czasach, górnolotnymi hasłami i wartościami.

 

Rozmawiała Sylwia Kowalska