Remis w Markach

Po wysokiej porażce z Ząbkovią Ząbki na Marcovię czekała kolejna ciężka przeprawa. Do Marek przyjechała bowiem zajmująca pierwsze miejsce w tabeli czwartej ligi Victoria Sulejówek. Skazywani na porażkę podopieczni Konrada Kucharczyka pokazali olbrzymi charakter i wolę walki, która zapewniła im cenny remis w starciu z wyżej notowanym rywalem.

Po meczu w Ząbkach doszło do kilku zmian w składzie. W bramce po raz pierwszy w tym sezonie stanął Łukasz Bestry. Miejsce na prawej obronie zajął Hubert Dałek, w ataku ponownie mogliśmy zobaczyć Bartłomieja Gołasiewicza, a Kacper Piekarz został przesunięty do środka pola.
Zmiany personalne oraz nieco inne ustawienie miało na celu odebrać atuty aspirującym do awansu gościom. Młody zespół trenera Łukasza Ryczkowskiego (byłego zawodnika Marcovii) szedł do meczu w Markach jak burza. Nic dziwnego, że to właśnie gracze z Sulejówka byli faworytem sobotniego pojedynku.
Po pierwszej części spotkania było 0:0. Obydwie drużyny miały okazje, ale w bardzo dobrej dyspozycji byli bramkarze. Po Łukaszu Bestrym widać było, że czuje się bardzo pewnie między słupkami. Optyczną przewagę posiadali przeciwnicy, ale Marcovia nadrabiała zaangażowaniem i sercem do gry. Dawid Duda i Grzegorz Brzeziński nie oddawali bez walki środka pola, a przez dłuższe okresy czasu potrafili go zdominować. Pewny w interwencjach był duet Baranowski-Lachowicz, który wspierany był z powodzeniem przez Kacpra Piekarza.
W przerwie było widać zaskoczenie na twarzach gości, którzy na pewno nie spodziewali się tak wysoko postawionej poprzeczki przez Marcovię. Nasi zawodnicy mimo korzystnego jak dla beniaminka wyniku również nie byli w 100 proc. zadowoleni. Na pewno wpływ na to miała świetna interwencja golkipera Victorii, który pod koniec pierwszej odsłony w znakomitym stylu obronił strzał Bartłomieja Gołasiewicza.
Na drugą część meczu obie drużyny wyszły w jednym celu - wygrać. Z naszej strony szanse mieli Marcin Rojek i Patryk Czajka. Goście również mieli okazje, ale na ich drodze stawał Łukasz Bestry. Na pewno pluć w brodę może sobie Jan Dźwigała, któremu do pełni szczęścia zabrakło kilku centymetrów po tym jak piłka po jego uderzeniu minęła nieznacznie bramkę. Wraz z upływem czasu można było odnieść wrażenie, że kto strzeli ten wygra. Zawodnicy z Sulejówka wzięli sobie to serca i to oni objęli prowadzenie po precyzyjnym strzale głową Adriana Zarzeckiego. Marcovia nie spuściła jednak głowy w dół i za wszelką cenę dążyła do wyrównania. Na radość z bramki przyszło nam czekać aż do 90 minuty, gdy do siatki po bardzo dobrym dośrodkowaniu Dawida Dudy trafił Bartłomiej Gołasiewicz. Tuż po umieszczeniu piłki w siatce cały zespół pobiegł w stronę trenera Kucharczyka, by razem z nim celebrować radość z wyrównania. Chwilę później zabrzmiał ostatni gwizdek sędziego i obie drużyny podzieliły się punktami.
Na meczu pojawili się m.in. przedstawiciele Ząbkovii, Escoli i Huraganu Wołomin. Spotkanie przyciągnęło maksymalną liczbę widzów, jaka zgodnie z wytycznymi MZPN-u mogła pojawić się przy Wspólnej 12.