Zdrowa moda na morsowanie

W tym roku powstała moda na morsowanie. Są jednak tacy ludzie, którzy morsują już od dawna, a nawet założyli Fundację. O plusach i minusach z zanurzania się w lodowatej wodzie rozmawiam z Ewą Dołęgowską – wiceprezes Fundacji Morsy Wołomin – Kobyłka.

Sylwia Kowalska: Jest Pani wiceprezesem Fundacji Morsy Wołomin - Kobyłka. Kiedy stała się Pani entuzjastką morsowania?
Ewa Dołęgowska: Tak ja jestem wiceprezesem, a mąż Marcin Dołęgowski prezesem. Razem prowadzimy Fundacje Morsy Wołomin Kobyła i zarażamy naszą pasją innych. Od pierwszej kąpieli w październiku 2013 roku morsujemy regularnie 2-3 razy w tygodniu. Ja z przerwami, bo w tym czasie urodziłam dwójkę dzieci. Wszystkich mamy troje. Kuba – 13 lat, morsuje z nami od początku, a zaczynał w wieku 6 lat. Nikola- 6 lat i Nikodem – 4 lata. Młodsze dzieci pierwszy raz weszły jak miały rok i 8 miesięcy.

- Wielu mieszkańców powiatu wołomińskiego morsuje?
- Bardzo wielu. Gdy pogoda jest najbardziej sprzyjająca, czyli na minusie i śnieg, na który czekamy jak małe dzieci na nasze spotkania przychodziło ponad 100 osób.

- Jak wytłumaczy Pani modę na morsowanie, która nagle nastała w tym roku?
- To prawda, w tym roku morsowanie stało się szczególnie popularne. Myślę, że duży wpływ ma na to obecna sytuacja, z którą borykamy się od ponad roku, czyli pandemia COVID-19. Po pierwsze, wszystkie aktywności fizyczne zostały uniemożliwione, wydarzenia sportowe odwołane, a podczas morsowania mamy namiastkę normalność. Spotykamy się ze znajomymi choć na chwilę, co jest bardzo ważne dla naszego samopoczucia i zdrowia psychicznego. Większość z nas przeszła na pracę zdalną i brakuje nam normalnego kontaktu z ludźmi. Po drugie morsowanie daje nam odporność, która w tych czasach jest nam szczególnie potrzebna.


- O czym należy pamiętać, decydując się na kąpiele w zimnej wodzie?
- Decydując się na morsowanie najlepiej znaleźć grupę morsów w swojej okolicy. Doświadczone morsy pokarzą jak bezpiecznie rozpocząć, jak się przygotować, co ze sobą zabrać. Są osoby, które chcą spróbować ale zwyczajnie się boją i jest to normalne, bo boimy się nieznanego. W grupie łatwiej się przemóc i wejść niekiedy za rękę. Trzeba też pamiętać, że woda to żywioł i czy zimą czy latem jest niebezpieczna. Zawsze mówimy, by nie morsować samemu, jeśli źle się poczujemy, nie będzie nikogo kto mógłby nam udzielić pomocy.


- Co dokładnie dzieje się z ludzkim organizmem po wejściu do lodowatej wody?
- Przy pierwszym wejściu zawsze jest stres i adrenalina, bo nie wiemy czego się spodziewać. Przez to bardzo często pierwsze morsowanie jest inne niż te kolejne. Co czujemy to zależy od warunków atmosferycznych. Jeśli temperatura powietrza jest wyższa niż wody, to w wodzie jest nam zimniej. Najlepiej gdy na dworze jest do -10 stopni Celsjusza. Woda jest wtedy cieplejsza, nigdy nie będzie ujemnej temperatury. Gdy jesteśmy w wodzie można odczuć lekkie szczypanie. Niektórzy mówią, że to jak kłucie szpileczkami. Podczas morsowania nasz organizm wydziela między innymi: dopaminę, adrenalinę oraz najczęściej wymieniane endorfiny, czyli hormon szczęścia – to wyjaśnia dlaczego wszyscy są uśmiechnięci :). Daje nam energię na cały dzień. Morsowanie to najlepsze ćwiczenie dla naszego układu immunologicznego. Dla kobiet przekonywujące jest zminimalizowanie cellulitu i szybsze odzyskanie sylwetki sprzed ciąży.


- Morsowanie sprzyja odchudzaniu?
- Tak, morsowanie wspomaga odchudzanie. Podczas morsowania organizm musi utrzymać temperaturę ciała przez co spalamy więcej kalorii. Jednak nie jest to metoda na odchudzanie. Mamy dwa rodzaje tkanki tłuszczowej: biały tłuszcz oraz brązowy. Biały gromadzi się gdy konsumujemy więcej niż potrzebujemy i to ten chcemy zgubić przy odchudzaniu. Brązowy natomiast odpowiedzialny jest za utrzymanie ciepła i aktywuje się gdy ciało jest pod wpływem niskich temperatur. Morsowanie poprzedzamy też rozgrzewką, co prawda nie długa jednak zawsze to ćwiczenia i ruch :).


- Czy są osoby, które absolutnie nie mogą morsować?
- Tak, morsowanie jest sportem ekstremalnym i nie każdy może go wykonywać. Jest kilka przeciwwskazań: padaczka, nieuregulowane nadciśnienie tętnicze, choroby serca, choroby mózgu, czasem borelioza. Tak naprawdę jeśli mamy jakieś dolegliwości należy skonsultować je z lekarzem.


- W tym sezonie morsowym odwiedziliście Kazimierz Dolny nad Wisłą? Jak Pani wspomina ten wyjazd?
- 6 marca 2021 roku byliśmy organizatorami przepłynięcia przez morsy z całej Polski wpław rzeki Wisły w Kazimierzu Dolnym. Takie wydarzenia organizowaliśmy już po raz trzeci jednak pierwszy w Kazimierzu, wcześniej była to Warszawa. Wyzwanie podjęło 60 morsów dystans jaki był do pokonania to około 2.200. Przepłynięcie zajęło ponad 20 minut. Woda miała ok. 2 stopni Celsjusza. Wydarzenie odbyło się pod patronatem Burmistrza Miasta Kazimierz Dolny oraz Miasta Kobyłka. Przepływaliśmy w grupkach, a nad naszym bezpieczeństwem czuwali profesjonalni i świetnie przygotowani ratownicy Drużyny nr. 2 w Kazimierzu Dolnym oraz Drużyna nr. 1 znad Zalewu Zembrzyckiego, na brzegu w gotowości byli ratownicy medyczni z Stay Alive Med.
Jak wspominam? Wspaniale, płynęłam z pierwsza grupą, dla mnie mój najdłuższy dystans, możliwy do pokonania ze względu na prąd rzeki, gdy woda jest stojąca pokonanie ponad 2000 m. To czas ok. 1,5 – 2 godziny przy niskich temperaturach wody i powietrza nawet dla morsów z wieloletnim stażem bardzo niebezpieczny, ze względu na wyziębienie organizmu. Kolejne takie wydarzenie planujemy na przełomie listopada i grudnia również w Kazimierzu Dolnym. Cieszy się ono ogromnym zainteresowaniem wśród pływających morsów. Pływanie to taki kolejny etap morsowania.

Rozmawiała Sylwia Kowalska