Magia Domku Ogrodnika

Niedawno Domek Ogrodnika w Radzyminie otrzymał nagrodę im. prof. Wiktora Zina w ogólnopolskim konkursie Modernizacja i Budowa XXI w. Ale to nie tylko urokliwy budynek. To miejsce niezwykłe. Tam można pójść na wystawę, posłuchać koncertu, spotkać wyjątkowych ludzi i zasmakować w pysznościach tamtejszej kawiarni. O tym wyjątkowym miejscu rozmawiam z Magdaleną Karłowicz - uznawaną rzeźbiarką, kustoszem Galerii Piwniczka, a zarazem zwyciężczynią ogłoszonego przez Gminę Radzymin konkursu na najem XVIII-wiecznego Domku Ogrodnika.

 

Sylwia Kowalska: Co Pani czuła, gdy wygrała ogłoszony przez Gminę Radzymin konkurs na najem XVIII-wiecznego Domku Ogrodnika?


Magdalena Karłowicz: Przez moment radość i satysfakcję, ale za chwilę przyszedł strach (… bo czas pandemii niepewny) i obawy czy sprostam temu wyzwaniu, bo wiele aspektów prowadzenia Domku Ogrodnika stanowi dla mnie zupełną nowość. Jest to dla mnie czas wielkiej próby na wielu płaszczyznach.

- Czy Pani plany co do tego miejsca są zgodne z dzisiejszą rzeczywistością?


- Czas pandemii dla otwierania i prowadzenia tego typu działalności jest wielkim utrudnieniem. Zatem i plany uległy zmianie. Zdecydowanie bardzo czekam na lepsze czasy.


- Domek Ogrodnika szybko wpisał się na listę miejsc w Radzyminie, gdzie można spotkać się ze znajomymi na przysłowiową kawę, a do tego poobcować ze sztuką. Z jakim odbiorem bywalców tego wyjątkowego miejsca spotyka się Pani?


- Zdecydowana większość ludzi bardzo pozytywnie odbiera to miejsce. Naszym wielkim atutem jest bliskość natury… drzewa, woda, ptaki, cisza …ludzie lubią nie tylko naszą kawę czy kulinaria jakie serwujemy, ale również klimat, estetykę, dobrą muzykę, przytulne wnętrze. Lubią bliskość sztuki różnych dziedzin. Pozytywnym zaskoczeniem dla wielu naszych Gości było to, że mogą przyjść do nas ze swoim psem, na którego zawsze czaka miska z wodą. Radzyminiaków pamiętających jak to miejsce wyglądało wcześniej przede wszystkim cieszy to, że Domek Ogrodnika ożył i dostrzegają to, że wkładamy tu dużo energii i serca aby było jeszcze lepiej.

- W Domku Ogrodnika można zjeść, napić się smacznie i niedrogo. Kto odpowiada za smaki kuchni?


- Udało nam się już zbudować niewielki zespół, w którym każdy odpowiada za różne części funkcjonowania Domku. Ja również wypowiadam się w kwestii smaków kulinarnych, ale nie jest to moja domena, zatem opieram się na doświadczeniu innych ludzi.


- Jakie artystyczne atrakcje są przewidywane dla Sympatyków Domku Ogrodnika w najbliższym czasie?


- Po długiej przerwie wznowiliśmy działalność Galerii Piwniczka. Obecnie trwa wystawa „… z Natury” Dominiki Lewandowicz. W tym roku planujemy także wystawę Artura Pastewki, Waldemara Rudyka, Wojciecha Rygało i Andrzeja Kalety. Niebawem odbędą się warsztaty akwareli, witrażu i kaligrafii...

- Jak łączy Pani trzy swoje role: najemcy Domku Ogrodnika, kustosza Galerii Piwniczka oraz cenionej rzeźbiarki?


- Galeria Piwniczka jest częścią Domku Ogrodnika więc łatwo tu zgrać obydwie role. To mały obiekt i obydwie przestrzenie jak i moja funkcja często uzupełnia się w tej sytuacji. Trudniej połączyć to z działalnością rzeźbiarską, przynajmniej na tą chwilę. Pomysłów w głowie mam dużo ale chwilowo czasu brakuje na realizację. Liczę na to, że już wkrótce wszystko wejdzie we właściwy rytm i łatwiej będzie mi realizować projekty rzeźbiarskie.


Rozmawiała Sylwia Kowalska